poniedziałek, 10 marca 2014

Konkurs Black Garden i Fabryki Zespołów

W okolicach Świąt Bożego Narodzenia na facebookowym fanpagu Fabryki Zespołów został zorganizowany konkurs, w którym można było wygrać ciekawe dodatki do ubioru ufundowane przez Black Garden. Zdążyłam zapomnieć o całej sprawie, gdy na początku lutego dostałam wiadomość mówiącą, że jako jedna z dwóch osób wygrałam. Było to bardzo przyjemne i dość śmieszne, ponieważ konkurs polegał na opisaniu swoich idealnych świąt, ja zaś napisałam mniej więcej tak:
Moje idealne święta to chwila, gdy siedzę w ciepłym mieszkaniu, na stole znajduje się kawa oraz własnoręcznie zrobiony tort czekoladowy, w tle zaś włączone jest ulubione radio; spokojnie czytam książkę, gdy nagle spiker oświadcza, że w tym roku w Krakowie zagrają The Sisters of Mercy. Nie zważając na ubranie, wyskakuję w piżamie na ulicę i z radości robię pajacyki. Sąsiedzi patrzą na mnie jak na wariata, nie dziwię im się i w chwili opamiętania tłumaczę powody mojego zachowania, częstuję wszystkich tortem i składam życzenia.

Jak widać delikatnie mówiąc, popłynęłam z opisem, jednak nie przebija to faktu iż o wygranej dowiedziałam się dzień po ogłoszeniu koncertu Sióstr w Krakowie. Jak widać, czasem niektóre rzeczy układają się jak w zwariowanym świątecznym życzeniu.

Same nagrody również okazały się być atrakcyjne, z  przedmiotów podzielonych między dwie osoby dostałam akurat te gadżety, które bardziej trafiały w mój gust. Tym sposobem stałam się właścicielką uroczego, czarnego toczka (siłą rzeczy został mi nadany kierunek imprezowej stylistyki, dokładniej napiszę o tym w kolejnym poście); rajstop z nadrukiem broni palnej, które od dłuższego czasu zamierzałam kupić, a także kraciasto-arlekinowych legginsów, nad którymi będę musiała trochę pomyśleć, jednak wydaje mi się, że będą stanowić ciekawy element stroju na co niektóre imprezy.

Myślę, że toczek swą premierę będzie mieć już niedługo, czym zresztą nie omieszkam pochwalić się na blogu :)





środa, 5 marca 2014

Militarny underbust Rebel Madness 18"

W listopadzie, skuszona świeżą kolekcją gorsetów Rebel Madness, zakupiłam militarny underbust. Na zdjęciach gorset ten średnio mnie przekonywał, jednak, jak zresztą się spodziewałam, po otrzymaniu przesyłki okazało się, iż wygląda on bardzo przyjemnie, a również, co istotne, łatwo wpasowuje się w różne odzieżowe "kombinacje".

Nazwa sklepowa: Gorset underbust military
Cena: 160 zł
Rozmiar: XXS (18")
Talia: 46 cm
Szerokość góry: 68 cm
Szerokość dołu: 74 cm
Długość przodu: 28 cm
Długość tyłu: 32 cm
Taśma wzmacniająca w talii (waist tape): obecna, wszyta między warstwami gorsetu
Panel:  sznurowany o szerokości 16 cm
Underbusk: obecny, o szerokości 2,5 cm
Gorset wykonany jest z czarnej bawełny,podszewkowany drelichem.




Gorset posiada 12 fiszbin spiralnych oraz 4 płaskie (2 przy busku oraz 2 przy wiązaniu), szwy schowane są do środka, produkt jest zgodny ze sklepowym opisem.


Gorset został ładnie wyprofilowany, pokuszę się o stwierdzenie, że pod tym względem jest on lepszy niż Koty, jednak trzeba przyznać, że to co pasuje jednej sylwetce niekoniecznie musi odpowiadać innej.



Największą ozdobą gorsetu są czarne atłasowe taśmy, na bokach których naszyto ozdobne guziki nawiązujące do stylu militarnego.


Do gorsetu dodane zostały dwa zapasowe guziki, co pozwala na natychmiastową jego poprawkę w razie gdyby któryś postanowił odpaść (na co się nie zanosi).

Sznur jest bardzo długi, przy wiązaniu robię z niego podwójną kokardę a i tak zostaje pokaźny kawałek, który zazwyczaj delikatnie upycham naokoło dołu gorsetu. 


Niestety zauważyłam jedną wadę: gorset miałam na sobie około 10 razy, za każdym razem zakładałam oraz zdejmowałam go z należną delikatnością, co nie uchroniło oczka od obluzowania i w konsekwencji wypadnięcia. Zdziwiło mnie to, ponieważ oczka wyglądały na dobrze wbite, jednak okazały się być dość wadliwe. Możliwe również, że trafiłam na taki egzemplarz, więc nie zamierzam nikogo zniechęcać, szczególnie, iż gorset ten prezentuje się dobrze i jeszcze lepiej modeluje.


Posiadany przeze mnie underbust, za sprawą użytych 4 fiszbin płaskich wiąże oraz zapina się lepiej niż underbusty PaperCats, jednak z tego samego powodu jest on również bardziej sztywny, a rozchadzanie go trwa dłużej. Zakupiłam swój rozmiar, jednak wciąż jeszcze nie rozeszłam go na tyle, by móc zawiązać go do końca. Wszystko przede mną ;)

W razie pytań co do talii: nie edytuję zdjęć (co chyba widać :P )

Nawet przy lekkim zasznurowaniu efekt jest przyjemny dla oka.



Krój gorsetu ładnie podkreśla moje dość wąskie biodra.




Gorset ten jest bardzo wygodny, mało powiedzieć, że przy pierwszym założeniu nie zdejmowałam go przez ponad 10 godzin. Do wad mogę zaliczyć fakt, iż gorset rozchadza się powoli oraz bardziej techniczną kwestię jaką jest wypadające oczko (mam nadzieję, że na jednym się skończy). Na plus zaliczam wyprofilowanie gorsetu, a także fakt, iż jest on dłuższy z tyłu, taśmę zaś oraz szwy ukryte ma pomiędzy warstwami materiału, dzięki czemu nic nie odciska się na skórze. Mimo mego niskiego wzrostu i proporcjonalnie krótkiego korpusu underbust ten leży bardzo dobrze. Zapewne w przyszłości skuszę się jeszcze na jakiś gorset tej marki (niech tylko zniknie problem z oczkami).



wtorek, 11 lutego 2014

Spotkanie kibiców Wisły Kraków w cafe Absynt

30 I 2014, dzień przed bardzo ważnym dla każdego kibica wydarzeniem, jakim był koncert Fields of the Nephilim, forum zagorzałych fanów futbolu zorganizowało spotkanie mające uczcić to wyjątkowe święto. Wyznawcy tłumnie stawili się w progach krakowskiej cafe Absynt, niestety jedynie trójka z nich była na tyle fotogeniczna, że swą wspaniałością zużyła całą pamięć aparatu cyfrowego.

W tym poście zamierzam podzielić się z Wami tym wyjątkowym wydarzeniem, byście przynajmniej w części mogli poczuć jego klimat i uronić gorzką łzę spowodowaną waszą o nim niewiedzą.

Wiem, że nie chcieliście tego przegapić, jednak czy macie konto na spookyfashion.pl ? Właśnie, nie macie. Załóżcie je czym prędzej, a już nigdy nie ominie Was info na temat kolejnych spotkań fanatycznych kibiców.



Aladira "the Zombie Slut"


Madzik "słodka jak tona krówek"


Ra "Ra"



Rycerze Batkejwu


W końcu, dzięki wprawnej ręce Ra, osiągnęłam ideał


Nie zapominajcie, rycerze, że jest to blog modowy, więc poniżej instrukcja co zrobić, by być jak imitacja najwspanialszego klawiszowca kiedykolwiek:
sweter- kappAhl
koszulka-New Yorker
Gorset-Papercats
Spódnica-Terranova
Legginsy-marka nieznana
Glany-Steel

Pozdrawia zespół "Legs imperfecta". 
Płyta już niebawem!


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Liebster blog award III


Mademoiselle Mana z bloga Czerwony Młyn nominowała mnie do Liebster Blog  Award. Chętnie odpowiem na jej pytania, ale powstrzymam się od nominacji, ponieważ wszystkie blogi, które chciałam "wciągnąć" do tej zabawy, już do niej zaprosiłam :)





1. Co sądzisz o blogu od którego dostałaś nominację?
Blog "Czerwony Młyn" jest nową stroną, którą śledzę od czasu jej powstania. Przede wszystkim podoba mi się pod względem estetycznym, jest on bardzo dopracowany, widać, że autorka ma wyraźną wizję co do sposobu jego prowadzenia. Wydaje mi  się, że blog ten ma spory potencjał, znalazłam na nim recenzje marek, które były mi słabo znane, co zachęciło mnie do regularnego odwiedzania tej strony. Jestem ciekawa, jak rozwinie się "Czerwony Młyn", życzę autorce ciągłego realizowania swojej wizji :)

2. Jak długo blogujesz?

Pierwszy blog założyłam w roku 2006, dotyczył on mistrzostw świata w piłce nożnej. W tamtym okresie byłam wielką fanką tego sportu, oglądałam więc każdy mecz, uważnie notując kartki, faule, zmiany oraz bramki, na podstawie których to informacji tworzyłam następnie notki na blog, wzbogacone o własne przemyślenia na temat meczu. Następny blog (Mathilde Mind) stworzyłam w roku 2010; z założenia miał być to tradycyjny pamiętnik, jednak wielokrotnie zmieniałam jego koncepcję i tak, był on miejscem, w którym próbowałam pisać "opowiadania" i inne formy literackie, śmietnikiem myśli, stroną recenzującą przeczytane książki, przez chwilę miałam zamiar opisywać na nim wydarzenia kulturalne, w których brałam udział. Ostatnio zaniedbałam go, jednak zamierzam po raz enty do niego wrócić. Moim ostatnim blogiem jest ten, który w tej chwili przeglądasz. Założyłam go w lutym 2013, początkowo miałam tworzyć na nim recenzje kosmetyków, jednak powołanie w tym kierunku skończyło się tak szybko, jak się zaczęło, skupiłam się więc na  tym, co uznałam za ciekawe, czyli na recenzjach gorsetów, które nie były uprzednio opisywane publicznie oraz interesujących miejscach i sposobach spędzania wolnego czasu. Zamierzam wprowadzić tu również dział ukazujący moje "stylizacje", jednak chwila ta opóźnia się z powodu braku warunków do robienia zdjęć dobrej jakości.

3. Jak to się stało, że zaczęłaś blogować?

Tak bardzo się rozpisałam, że aż odpowiedziałam na to pytanie w punkcie drugim. W każdym razie moja przygoda z blogowaniem rozpoczęła się od fascynacji piłką nożną.

4. Ulubiony film, i dlaczego.

Wiele, bardzo wiele i z mnóstwa powodów. "RHPS" za cudowną, legendarną już, kiczowatość; "Matrix" za zmianę stosunku do świata; "Upiór Opery" za naprowadzenie mnie na, wcześniej mętną, wizję estetyki, którą chciałam podzielać; "Pachnidło" za klimat; oraz inne.

5.  Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?

Bez powietrza. Bez zdrowia. Bez kończyn- najbardziej (oprócz prawdziwej samotności) boję się utraty chociażby jednej z kończyn, napawa mnie to przerażeniem.

6. Ulubiony rodzaj muzyki?

Rock w większości odmian. I tak: gothic rock, punk rock, rock and roll, hard rock, heavy metal, industrial. Oprócz tego lubię również muzykę filmową, ambient, dark ambient oraz nie dającą się podciągnąć pod cokolwiek innego alternatywę.

7. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?

Bardzo trudne pytanie. Wydaje mi się, że w tym momencie nie posiadam wzoru, który świadomie naśladuję. Co innego z naśladowaniem "podświadomym", tu pewnie znalazłaby się cała masa ludzi mądrych, pięknych, dobrze ubranych, którym chciałabym dorównać, jednak, jak mówię, chodzi tu o naśladownictwo nieświadome, tak więc nie jestem w stanie nikogo wymienić.

8. Jakie jest Twoje hobby?

Słuchanie muzyki, rysowanie, czytanie, chodzenie na koncerty, filmy, czytanie literatury w oryginałach, nauka języków obcych, tenis i joga (do których w końcu muszę wrócić!).

9. Ulubiona pora roku?

Dla mojego samopoczucia- lato, im cieplej, tym lepiej (choć całkowicie unikam opalania i można by powiedzieć, że nie korzystam ze słońca, bardzo lubię gorące popołudnia, specyficzne wieczory i spędzane na zewnątrz noce). Dla weny odzieżowej- wiosna i jesień; jest ciepło, ale nie gorąco; temperatura pozwala na całkowitą dowolność stylizacyjną, wtedy też (chyba jak każdy) ubieram się najlepiej.


10. Jakiego rodzaju ludzi nie lubisz?
Zakłamanych i wykorzystujących innych. Chyba nie wymaga to tłumaczenia.

11. Koncerty czy słuchanie płyty zespołu w domu?
Najpierw słuchanie płyty w domu, następnie, jeśli bardzo mi się spodoba- koncert. Są oczywiście również inne czynniki, które decydują o wybraniu się na koncert; na przykład towarzystwo, bądź okazja do zobaczenia na żywo zespołu, który gra rzadko.

czwartek, 2 stycznia 2014

Weltschmerz czyli tak zwane postanowienia

Wypada dać jakieś zdjęcie, pasuje mi tu kadr z "Metropolis" ^^


Wszyscy coś postanawiają, postanawiam więc i ja.
Zawsze dobrą motywacją do działania jest dla mnie podzielenie się planami, postanowiłam więc wypisać je tu; i tak w 2014 zamierzam:
1.Zadbać o swój umysł, by więcej nie płakał z bólu spowodowanego ogłupianiem
2.Wrócić do jogi
3.Poszerzyć kolekcję gorsetów
4.Napisać zaległe posty na tenże blog
5.Nie przejmować się ludźmi, którzy nie są mną.
6.Ograniczyć korzystanie z komputera w celach wątpliwie rozrywkowych, zwiększyć zaś częstotliwość korzystania z niego w celach rozwojowych

Bawicie się w "noworoczne postanowienia" czy raczej uważacie to za bezsensowny zwyczaj?
Sama traktuję to jako okazję do wypisania tego, nad czym pracuję na co dzień, wszak im częściej będę przypominać o planach, tym większą będę mieć motywację do ich realizowania.

Udanego 2014; przeżyjcie go, nie zabijając nikogo.



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Spóki mit

Od roku jestem członkinią forum o modzie alternatywnej spookyfashion.pl, na którym można znaleźć wiele przydatnych informacji oraz zasięgnąć porad stylistycznych. Członkowie tego forum mają zwyczaj co jakiś czas organizować spotkania, co jest bardzo dobrym pomysłem, skutkującym przeniesieniem znajomości w świat realny. Po długich i burzliwych dyskusjach kolejne tego typu spotkanie odbyło się 18 grudnia w krakowskiej kawiarni Absynt na ulicy Miodowej. Reprezentacja tego miasta stawiła się dumnie swą spóki trójcą, a by to wiekopomne wydarzenie nie zostało zapomniane, zostały poczynione zdjęcia, którymi się z Wami podzielę.
Dziewczyny okazały się być naprawdę sympatyczne, a tematów do rozmowy było tak wiele, że wręcz zabrakło czasu! Mam nadzieję, że niebawem uda nam się spotkać ponownie, może przy grach planszowych i domowych wypiekach?


1.
a) -"Wiecie, że siedzicie pod symbolem Asasynów?" 
    -"Co ty nie powiesz!"
b)"Nasza muzyka jest lepsza od twojej, lamerze!"



2. "JESTEŚMY BLOGERKAMI XD"


3. "Nie zabijaj, to ja mam rzucać uroki :<"


4. "Co robić? Mogę już zamknąć oczy?"



Na żywo wydaje się, że wszystko jest w porządku. Dopiero po obejrzeniu swych jakże cudownych póz okazuje się, że ustawienie się do nich nie jest rzeczą tak prostą, jak mogłoby się wydawać, zdecydowanie muszę nad tym popracować, ale nie mogłam oprzeć się pokusie ukazania w pełnej krasie aksamitnego gorsetu z Papercats.


Sukienka- KappAhl
Gorset-Papercats
Pończochy-Intimissimi
Buty-Dalowski
Naszyjnik-Cog Manufacture

niedziela, 15 grudnia 2013

Liebster Blog Award II




Koseatra z bloga koseatra.blogspot.com nominowała mnie do Liebster Blog Award. W tym poście odpowiem na zadane przez nią pytania.

1.Co sądzisz o blogu od którego otrzymałaś nominację?
 Blog Koseatry czytam regularnie od zimy ubiegłego roku, jej posty charakteryzują się wysoką znajomością tematu gorsetów, dzięki niej dowiedziałam się przydatnych informacji w ich temacie. Przyjemnie również spoglądać, jak jej blog się rozwija, posty stają się coraz bardziej zróżnicowane, a styl ich pisania coraz lepszy, dzięki czemu jest to jeden z blogów, na które chce się zaglądać. Jest to jeden z najlepszych blogów o tematyce gorsetowej, jaki znalazłam.

2.Kiedy potrzebuję wsparcia udaję się do...
Gdy potrzebuję wsparcia stosuję cały arsenał środków, z nadzieją, że przynajmniej jeden z nich mi pomoże. I tak, czasem rozmawiam z rodzicami, czasem z bliskimi znajomymi, pomaga mi również uczęszczanie do kościoła (o ile na co dzień bywa różnie, tak w chwilach kryzysu staję się osobą bardzo wierzącą, jest to  jednak na tyle nieregularne, iż czuję potrzebę określenia się w tym temacie), czasem pomocne są także zwierzęta, kontakt z małą ciepłą kulką w postaci mruczącego kota, bądź przymilającego się psa pomaga mi się rozluźnić i spojrzeć na problemy z innej perspektywy.

3.Nie znoszę, kiedy ludzie...
U ludzi nie lubię kilku cech, wśród których na prowadzenie wysuwają się dwie: nieszczerość oraz hipokryzja. Wyznaję zasadę, że najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa, ponieważ pozwala ona dostosować się do nowej, czasem gorszej, sytuacji. Co zaś do hipokryzji; nie szanuję osób, których działania są sprzeczne z czynami, wiem jednak, że jest to wada trudna do pokonania, czasem przyłapuję na niej samą siebie, co przypomina tylko, jak wiele pracy muszę jeszcze włożyć w wyzbycie się jej.


4.Pozytywną energię czerpię z...
Wiele pozytywnej energii dostarcza mi gotowanie oraz pieczenie, szczególnie dla innych, pomaganie innym w małej skali, czytanie dobrych książek, rysowanie, tańczenie, śpiewanie (które wychodzi mi okropnie :D). Ponad to od czasu do czasu lubię zastosować antydepresanty w postaci tak wspaniałej muzyki jak "Right Said Fred", "The Bloodhound Gang", co piękniejsze teledyski "Rammstein" (polecam "Du riechst so gut" w wersji z 1995 roku), czy "Kabanos" (polski zespół grający w klimatach okołopunkowych). Dobrze działają również filmy, szczególnie "Las Vegas Parano", do którego bardzo często wracam oraz gry komputerowe takie jak "Need for speed: most wanted". Bardzo dużo radości sprawia mi sport, jednak odkąd swego czasu z wielu przyczyn go porzuciłam, tak wciąż nie powróciłam do regularnego go uprawiania, acz nie zmienia to faktu, iż tenis oraz joga są doskonałymi środkami nastawiającymi pozytywnie do życia i pomagającymi "zebrać się w sobie" oraz zorientować się na cel.

5.Mój ulubiony film to...
"Las Vegas Parano", trylogia "Matrix", "Wyspa tajemnic", "Dziecko Rosemary", "Psychoza", "Dogville", "Rocky Horror Picture Show", "Zagubiona autostrada". Lista ta zmienia się od czasu do czasu, najnowszą w niej pozycją jest ostatni wymieniony przeze mnie film, obejrzany dopiero w tym roku-doskonały i nie pozwalający widzowi przestać o nim myśleć po skończeniu seansu.

6.Moja ulubiona książka to...
Wszystkie książki autorstwa Jane Austen, "Pachnidło", "Upiór opery", zbiór opowiadań Edgara Alana Poe, zbiór opowiadań Washingtona Irvinga, "Hotel New Hampshire", wszystkie nowele autorstwa Amelie Nothomb, trylogia Zafona ("Cień wiatru", "Gra anioła", "Więzień nieba", choć ta ostania pozycja jest napisana bez polotu, trafia tu jednak z sentymentu), "Niebezpieczne związki", kryminały Agathy Christie. Obawiam się, że wymieniając wszystkie ulubione książki post ten rozrósłby się do niebezpiecznej wielkości, także zakończę siedmioma tomami "Opowieści z Narnii" oraz "Listami starego diabła do młodego".

7.Swoją radością dzielę się...
Z wszystkimi, których znam, w sposób jaki akurat przyjdzie mi do głowy. Często staram się w taki czy inny sposób poprawiać humor znajomym, gdy widzę, że są w gorszej kondycji, ponieważ gdy jestem szczęśliwa, chcę by wszyscy mogli poczuć się przynajmniej w połowie tak dobrze.

8.Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Upraszczając, słucham wszelakich odmian muzyki rockowej. Chętnie zasłuchuję się w utworach zespołów takich jak "Corpus Delicti", "Bauhaus", "Dom snów", "The Sisters of Mercy", "Clan of Xymox", "Rammstein", "Black Sabbath", "Nick Cave and The Bad Seeds", "Therion", bardzo lubię Davida Bowiego, "Dżem", "Skinny Puppy", "Nine Inch Nails", "Cult of the psyhic fetus", "Siouxie and the Banshees", "Madrugada", "Świetliki", "The Doors". Lubię zarówno gothic rock, jak i heavy metal, industrial, od czasu do czasu nocami słucham indie rocka, zdarzają się okresy black metalowe, jednak najbliżej mi do gothic rocka oraz industrialu.

9.Gdybym mogła zostać jakimś zwierzęciem, to byłabym...
Kotem. Nie bez powodu w starożytnym Egipcie zwierzęta te uznane zostały za istoty boskie. Ich "arogancja" jest w pełni uzasadniona, trudno zachowywać się inaczej, będąc rasą zesłaną z kosmosu by rządzić Ziemią (Futurama, polecam :P), co zresztą kotom doskonale wychodzi. Równie szczęśliwa byłabym, gdybym umiała poruszać się w połowie tak zgrabnie jak kot, mogę je oglądać godzinami, jak i większość użytkowników internetu :D.

10.Moja ulubiona postać historyczna to...
Przede wszystkim Józef Piłsudski, człowiek kontrowersyjny, acz genialny; następnie Aleksander Wielki.

11.Gdybym mogła wybrać dowolny zawód, byłabym...
Projektantką odzieży damskiej prowadzącą własną firmę; basistką w zespole grającym gothic rock; pisarką; menedżerem muzyków; wokalistką (najbardziej niedostępne, nie z tym głosem xD); poważnym ekspertem od prawa gospodarczego, w wolnym czasie jeżdżącym na motocyklu, wydającym pieniądze na koncerty, gorsety i naukę rzeczy wszelakich.


Tym razem powstrzymam się od nominacji, ponieważ blogi, które chciałam dołączyć do zabawy, dodałam ostatnio, zaś nie mogę odbić nominacji do bloga, który dał ją mnie, także na tym zakończę tę edycję zabawy. Pytania były ciekawe, pozwoliły na rozpisanie się, mam nadzieję, że nie przesadziłam z długością odpowiedzi :)